It's no use running away!
update
01.11.2004
Tya,
jak zwykle opóźniona, ale cóż... Wszystko musi do mnie dojść w swojej własnej
kolejności... O czym Lenka bredzi? O "Death Note" by Obata Takeshi. Wzięłam się za tę mangę
całkowicie przypadkowo. Ot, nie miałam co robić i ściągnęłam sobie pierwsze
10 rozdziałów. Zaczęłam czytać i już nie mogłam przestać, nyu. Po prostu
świetna jest!
Wszyscy wiemy co to za istotki te shinigami, prawda? Tutaj wszystko
zaczyna się od nich. Nie są specjalnie bishounenowate, no ale cóż, odbiłam
sobie na innych bohaterach :P No więc każdy z shinigami posiada notes, w którym zapisuje nazwiska
ludzi i w ten sposób ich uśmierca. Interesujący pomysł, nie? Jeden z shinigami
o imieniu Ryuuku podrzuca swój zeszyt w świecie ludzi i tutaj zaczyna się
historia.
Zeszyt znajduje Yagami Raito, siedemnastolatek mogący poszczycić się
wyjątkową inteligencją. Znajduje, zaczyna z niego korzystać i nie wie kiedy
przestać -_-
Historia bardzo thrillerowa, nyu i naprawdę dobra. Jak
to polecić bez spojlerowania? Kiedy na końcu pierwszego rozdziału pojawia
się L pomyślałam - "Dobra, mamy dwóch chłopaków - kręcimy yaoi!"
A w drugim rozdziale zapomniałam o jakimkolwiek kojarzeniu i o wszystkim.
Czytałam do pierwszej w nocy i przestałam tylko dlatego, że mnie głowa
rozbolała od komputera. Czy to wystarczy? Potem, jak już się na siebie napatoczyli to wszystko wróciło i już chyba nie odpuści. XD
Na chwilę obecną jestem w trakcie czytania tego co już zassałam i ściągam
od trzech osób na raz dalszy ciąg. *błysk szaleństwa w oczkach*
Kreska jest wspaniała, nyu. Należy do tych realistycznych. Szczegóły, szczegóły, cała masa szczegółów ale zero SDczek. No cóż, historia mało komediowa i coś za coś...
Jedyny problem to niedobór bishków... Tutaj mamy tylko dwa egzemplarze.
Dochodzę do wniosku, że autor podkreślił w ten sposób rolę postaci ;) Dwaj
geniusze przeciwko sobie... Coś w tym jest
Raito eeee jak dla mnie obiekt laboratoryjny - studium psychologiczne człowieka, który kreuje
się na Boga a tak naprawdę uzależnia się od zabijania. Jest kjutny, czarujący i rwie oczy, ale
przeraża mnie! Nie znoszę go, ale jakoś tylko do połowy... Czy to dlatego, że jest głównym bohaterem? Czy to dlatego, że przypomina mi Fujiego? O_o A moze to dlatego, że bawi mnie fakt, że prędzej czy później wyląduje w wariatkowe? XD
L... L jest śliczne, ma uroczo podkrążone oczka, i w ogóle :) W moim
typie? Nie wiem. Fakt faktem jest dziiiiiiwny, tajemniczy, słoooodziutko się uśmiecha i to mnie kręci. No a poza tym jest tutaj tym rycerzem sprawiedliwości ^^*
Tak na nich patrzę i czasem nie wiem, który jest bardziej porąbany... Dobrali się jak w korcu maku...
*usilnie kręcąc głową i machając rękami Lenka odgania wielki migoczący
neon - "zrób z tego yaoi dziewczyno!"* Nienienienie!! Im dłużej o tym myślę i im dalej czytam, tym bardziej
mnie do tego ciągnie! Sami się zaslashują bez mojej pomocy. Kami yo! Oni grają w tenisa!! *turla się* _^_
|